Etatów mniej o 0,8% – narzekamy czy się cieszymy? 👷📉
Lipiec 2025 przyniósł nieco chłodniejszy powiew na rynku pracy. Główny Urząd Statystyczny podał, że liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw spadła o 0,8% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Niby mało? Tylko na pierwszy rzut oka. Bo za tą drobną liczbą kryje się szerszy obraz zmian na rynku pracy — i warto się mu przyjrzeć z bliska. 🔍
Co mówią dane? 📊
Według GUS, w lipcu 2025 roku zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 6 523,4 tys. osób, co oznacza spadek o 0,8% rok do roku. To kontynuacja lekkiego trendu spadkowego, który zaczął się jeszcze w drugiej połowie 2024 roku. Jednocześnie wynagrodzenia rosną (o tym napiszemy osobno), a bezrobocie pozostaje na relatywnie niskim poziomie.
Czy to znaczy, że mamy problem? A może to po prostu efekt naturalnych zmian strukturalnych?
Skąd ten spadek? 🤔
Spadek liczby etatów może mieć wiele przyczyn — i żadna nie dominuje. Po pierwsze, firmy szukają oszczędności, automatyzują procesy, rezygnują z niektórych stanowisk. Po drugie, coraz więcej osób pracuje na umowach cywilnoprawnych, B2B albo jako freelancerzy — i nie są oni uwzględniani w statystyce etatów.
Jest też aspekt sezonowy — część branż (budownictwo, rolnictwo, turystyka) może notować wahania zatrudnienia w zależności od pory roku. No i mamy jeszcze efekt wysokiej inflacji z ostatnich lat — część firm nadal stara się odbudować swoją rentowność, ograniczając koszty stałe.
Czy to powód do niepokoju? 😬
I tak, i nie. Jeśli spadek etatów oznacza mniej pracy — to oczywiście jest to niepokojące. Ale jeśli oznacza zmianę formy zatrudnienia, wzrost liczby samozatrudnionych albo przesunięcie w stronę elastycznych modeli pracy, to może być sygnał transformacji rynku.
Kluczowe pytanie brzmi: czy osoby, które nie są już na etacie, nadal pracują i zarabiają? Jeśli tak – może to być naturalna ewolucja. Jeśli nie – wtedy mamy problem. I to poważny.
A może etat się po prostu… kończy? 🧑💻
Warto zauważyć, że model pracy etatowej – taki, jaki znamy z poprzednich dekad – coraz częściej przegrywa z bardziej elastycznymi formami. Zwłaszcza wśród młodych ludzi, którzy wolą mieć kilka źródeł dochodu niż jednego szefa. Freelancing, praca projektowa, mikrobiznesy, konsulting – to wszystko sprawia, że liczba etatów maleje, ale niekoniecznie oznacza to większe bezrobocie.
Co więcej, dla części firm zatrudnianie na etat jest po prostu za drogie. Składki, urlopy, ZUS-y – to wszystko generuje koszty. Dlatego z perspektywy przedsiębiorcy model współpracy B2B jest bardziej elastyczny. Z punktu widzenia pracownika – bywa to ryzykowne, ale daje większą wolność. Czy to dobrze? Zależy kogo zapytać. 😉
Spojrzenie w przyszłość 🔮
Jeśli trend się utrzyma, możemy spodziewać się dalszego spadku liczby etatów – ale niekoniecznie wzrostu bezrobocia. Po prostu rynek pracy się zmienia. Kluczowe będzie to, czy państwo i systemy zabezpieczeń społecznych będą nadążać za tymi zmianami. Czy będzie wsparcie dla samozatrudnionych? Czy system emerytalny obejmie nowe formy zatrudnienia?
To dobre miejsce, żeby przypomnieć, że Finansowy Front jest serwisem czysto informacyjno-edukacyjnym przedstawiającym nasze osobiste poglądy, które nie stanowią jakichkolwiek rekomendacji inwestycyjnych czy finansowych, a każdą decyzję podejmuj mając na uwadze własną, specyficzną sytuację życiową i finansową. 🧠
Finansowy Front – ostatnie słowo 💬
0,8% spadku zatrudnienia to nie koniec świata. Ale to sygnał, że rynek pracy nie stoi w miejscu. Zmienia się, przekształca, ewoluuje.
Czy to źle? Niekoniecznie. Ale warto trzymać rękę na pulsie i wiedzieć, co się dzieje. Bo w końcu to nasze miejsca pracy, nasze dochody i nasza codzienność. A o to warto dbać – bez względu na to, czy jesteśmy na etacie, B2B, czy freelansie. 🙂