Budżet państwa po połowie 2025 roku — gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy? 🚀

Budżet państwa po połowie 2025 roku — gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy?

Budżet państwa po połowie 2025 roku — gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy? 🚀

Budżet państwa po połowie 2025 roku — gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy? 🚀

Za nami pierwsze sześć miesięcy 2025 roku, a to oznacza, że czas zerknąć do ksiąg państwa i zobaczyć, co się dzieje z naszym wspólnym portfelem. Ile wpłynęło, ile wydaliśmy i czy przypadkiem nie przepalamy budżetu szybciej, niż zaplanowano? Sprawdźmy! 📈

Szacunki na czerwiec 2025 — liczby, liczby, liczby 📊

Według oficjalnych danych Ministerstwa Finansów, szacunkowe wykonanie budżetu państwa za okres styczeń-czerwiec 2025 przedstawia się następująco:

  • dochody: 264,3 mld zł (tj. 41,8% planu),
  • wydatki: 383,9 mld zł (tj. 41,7% planu),
  • deficyt: 119,7 mld zł (tj. 41,5% planu).

Czyli teoretycznie mieści się to w proporcjach połowy roku. Ale czy na pewno wszystko gra?

Co z tymi dochodami? 💰

Na pierwszy rzut oka spadek dochodów budzi niepokój — w porównaniu do pierwszego półrocza 2024 r. dochody budżetu spadły o 13% (z 303,9 mld zł do 264,3 mld zł). Ale nie dajmy się zwieść — to głównie efekt reformy finansowania samorządów, która przesunęła udziały w PIT i CIT z budżetu państwa do JST.

Gdyby liczyć dochody „po staremu”, budżet miałby 335,5 mld zł — czyli nawet więcej niż rok temu (+10,4% r/r). Także spokojnie, to nie spadek dochodów, tylko zmiana księgowa.

W szczegółach:

  • VAT: 161 mld zł (+12,4% r/r),
  • akcyza: 43 mld zł (+2,5%),
  • PIT: -17,8 mld zł (tak, na minusie!), ale w starym układzie byłoby to 47,1 mld zł,
  • CIT: 36,3 mld zł (-1,9%), po staremu 40 mld zł (+8,1%).

Dochody niepodatkowe też spadły (29,9 mld zł, -3,5% r/r), ale to wciąż poziom bliski zeszłorocznemu.

Samorządy na wypasie — rekordowy PIT •️🌟

Największym beneficjentem zmian były jednostki samorządu terytorialnego (JST), które dostały z PIT… 107 mld zł. Rok temu było to zaledwie 36,5 mld zł. Skok o 70,6 mld zł (czyli +193,6%) robi wrażenie. Cel? Większa samodzielność JST i uproszczenie systemu.

Tyle tylko, że teraz trudniej porównywać wyniki rok do roku i analizować kondycję państwa „na szybko”.

Wydatki w połowie roku — kto najwięcej wziął? 💸📄

Wydatki państwa sięgnęły 383,9 mld zł, co oznacza lekkie przyspieszenie w stosunku do 2024 r. (+2,7%). Skąd ten wzrost? Głównie z powodu jednorazowego przekazania 19 mld zł na spłatę obligacji PFR.

Najwięcej wydano na:

  • ZUS: 83,2 mld zł (42,1% planu),
  • obronę narodową: 44,3 mld zł (35,8%),
  • subwencje dla JST: 28,3 mld zł (56,1%),
  • budżety wojewodów: 27,1 mld zł (56,8%),
  • obsługę długu: 26,1 mld zł (34,6%),
  • zdrowie: 21,8 mld zł (58,0%),
  • gospodarkę: 20,6 mld zł (55,8%).

Najciekawsze zmiany:

  • zdrowie +11,5 mld zł (NFZ, staże lekarskie, uczelnie medyczne),
  • ZUS +5,9 mld zł (program „Aktywny Rodzic”, świadczenia wspierające, waloryzacja),
  • obrona +1,5 mld zł (nowy sprzęt),
  • transport +1,3 mld zł (remonty torów),
  • KRUS +1,3 mld zł (dotacje do emerytur rolniczych).

Czy to się spina? 🤔

Deficyt po połowie roku wynosi 119,7 mld zł, czyli niemal dokładnie połowa planu rocznego. Czyli teoretycznie wszystko idzie zgodnie z planem. Ale w praktyce druga połowa roku bywa bardziej wymagająca — więcej wydatków, mniejsze wpływy, presja na inwestycje i transfery społeczne.

Oby nie trzeba było znów nowelizować budżetu jesienią…

Gdzie politycy mogliby poszukać pieniędzy — bez sięgania do kieszeni Kowalskiego? 💡💸

Każdy rząd, bez względu na barwy polityczne, wcześniej czy później staje przed tym samym pytaniem: „Skąd wziąć pieniądze?”. Zwłaszcza gdy wydatki rosną — a rosną zawsze, bo społeczeństwo się starzeje, potrzeby są coraz większe, a oczekiwania obywateli rosną szybciej niż emerytura babci z Zamościa. Tylko że podnoszenie podatków wszystkim po równo jest politycznie ryzykowne i społecznie drażniące. Ale… są alternatywy. I to całkiem sensowne.

Zacznijmy od oczywistości: cyfrowi giganci. Firmy takie jak Google, Meta (Facebook), Amazon, Apple czy Netflix działają w Polsce, zarabiają w Polsce, ale podatki… no cóż, płacą głównie gdzieś indziej. W Holandii, Irlandii albo Luksemburgu — wszędzie tam, gdzie stawki są niższe, a przepisy bardziej elastyczne. Efekt? Wpływy z CIT od takich firm są w Polsce symboliczne, mimo że z ich usług korzysta codziennie miliony obywateli.

Podobnie wygląda sytuacja z firmami kurierskimi czy logistycznymi. InPost płaci w Polsce setki milionów złotych podatku dochodowego, a zagraniczne firmy kurierskie? Często działają przez spółki-córki, optymalizując wszystko, co się da — od leasingu samochodów po „opłaty za licencje” i transfery wewnętrzne. To legalne, ale czy fair?

Tu właśnie pojawia się przestrzeń do działania. Państwo mogłoby:

  • wprowadzić skuteczniejszy podatek cyfrowy, który byłby niezależny od miejsca siedziby, a oparty np. na przychodach generowanych w Polsce (niektóre kraje UE już testują takie rozwiązania),
  • zaostrzyć kontrole transferów wewnątrzkorporacyjnych w dużych, międzynarodowych firmach i ograniczyć wyprowadzanie zysków za granicę,
  • zmniejszyć luki w systemie CIT, np. likwidując wybrane ulgi, z których korzystają głównie najwięksi (i najbogatsi) gracze,
  • dopilnować realnej obecności podatkowej firm działających fizycznie w Polsce, nawet jeśli formalnie są „zarejestrowane” gdzie indziej.

Takie działania nie tylko zwiększyłyby wpływy do budżetu, ale też poprawiłyby poczucie sprawiedliwości wśród podatników. Bo dlaczego piekarz z Ostrołęki ma płacić 19% CIT, a globalny koncern przychodzi tu po kasę i zostawia po sobie… bannery reklamowe?

Warto też dodać, że tego typu ruchy nie muszą wcale zniechęcać inwestorów. Wręcz przeciwnie — stabilne, przejrzyste i sprawiedliwe reguły gry przyciągają bardziej niż dzikie pole do optymalizacji podatkowej. Bo uczciwi gracze nie boją się płacić uczciwych podatków — bo wiedzą, że z tych pieniędzy finansuje się drogi, szkoły i urzędników, którzy im wystawiają pozwolenia.

Krótko mówiąc: jeśli chcemy mieć więcej pieniędzy w budżecie, nie musimy od razu sięgać po kieszenie zwykłych obywateli. Wystarczy nieco uważniej przyjrzeć się tym, którzy są najwięksi, najbogatsi i… najsprawniejsi w omijaniu fiskusa.

To dobre miejsce, żeby przypomnieć 🤯

…Finansowy Front to serwis czysto edukacyjny i informacyjny. Przedstawiamy własne poglądy i nie udzielamy indywidualnych porad finansowych ani rekomendacji inwestycyjnych. Wszystko, co robisz ze swoimi pieniędzmi, powinno uwzględniać Twoją osobistą sytuację życiową i finansową. 🧠

Nasze podsumowanie dla Ciebie 📅

Pierwsze półrocze 2025 nie przyniosło rewolucji, ale pokazało, jak zmiana w systemie podatkowym (czytaj: większe udziały dla samorządów) zmienia obraz budżetu. Nominalnie mniej w budżeciku, ale realnie — wszystko idzie do przodu.

Największe zagrożenia? Rosnące koszty obsługi długu, konieczność inwestycji, trudny koniec roku. Ale na razie — bez paniki. Trzymamy kurs.

A my? Będziemy dalej patrzyć w księgi i dzielić się z Tobą tym, co ważne. Z przymrużeniem oka, ale na serio. 😉

You are currently viewing Budżet państwa po połowie 2025 roku — gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy? 🚀